wtorek, 16 lipca 2013

Znani – zapomniani: odcinek piąty

Czas na piąty odcinek cyklu „znani – zapomniani”. Bohater dzisiejszego odcinka to typowy przykład na to, że sukces w młodym wieku nie zawsze napędza rozwój, a czasami wywołuję wręcz przeciwny skutek. Przedstawiony w tym artykule piłkarz to postać ekscentryczna, charakterystyczna i na pewno jedyna w swoim rodzaju. Gracz zapamiętany szczególnie przez kibiców Realu Madryt. Można się by było długo rozpisywać, ale wystarczą dwa słowa: Royston Drenthe.

Droga do Feyenoordu. 
 
Pierwsze szlify w Feyeenordzie

Royston Drenthe urodził się 8 kwietnia 1987 roku w Rotterdamie. Podobnie jak wielu piłkarzy ze swojego kraju pochodził z Surinamu. Młody Royston bardzo wcześnie ujawnił swoje zamiłowanie do piłki. Już jako sześcioletnie dziecko zapisano go do malutkiego klubu Neptunus. Piłkarz rozwijał się tam w kolejnych kategoriach wiekowych, a w 2000 roku – mając 13 lat, został zawodnikiem akademii piłkarskiej Feyenoordu. Początki nie były tak obiecujące, a obecny trener Henrik Fräser nie dostrzegał w nim wielkiego talentu, stąd w 2003 roku młody Royston zmienił szkółkę Feyenoordu na klub będący jego filią – Excelsior. Tam juniorska kariera piłkarza nabrała przyspieszenia. W jednym z meczów właśnie z Feyenoordem Drenthe pokazał się z tak dobrej strony, że kierownictwo wielkiego klubu z Rotterdamu postanowiło ponownie po niego sięgnąć.
Oficjalnie Holender stał się piłkarzem Feyenoordu przed sezonem 2005/2006, a swój pierwszy mecz w Eredivisie rozegrał 15 stycznia 2006 roku w wygranym 1-0 meczu z Vitesse Arnhem. To był sezon, w którym Drenthe głównie ogrywany był w rezerwach, a w pierwszej drużynie pojawił się łącznie 3 razy. Klub jednak widział w nim wielką przyszłość i podpisał z nim kontrakt do 2011 roku. Sezon 2006/2007 to już całkiem inna bajka. Royston zaczął być ważnym elementem drużyny grając łącznie w 33 meczach na wszystkich frontach. Uwieńczeniem sezonu był wyjazd z reprezentacją na mistrzostwa Europy u-21, w których Holandia występowała w roli gospodarza.

Wystrzał wielkiej formy na Euro u-21.
Najlepszy gracz Euro u-21 2007

Holandia jako gospodarz była rozstawiona w grupie A i za rywali miała reprezentację: Portugalii, Belgii oraz Izreala. Gospodarze wygrali grupę z siedmioma oczkami na koncie, a Royston należał do najbardziej błyskotliwych graczy co udowodnił bramką w trzecim meczu z Belgią. Każdy kolejny mecz był potwierdzeniem ogromnego talentu młodego Holendra, który siał postrach na lewej flance w szeregach przeciwników. W półfinale ekipa gospodarzy podejmowała Anglię i po piłkarskim dreszczowcu pokonała przeciwników w rzutach karnych 13-12, a sam Drenthe do „jedenastki” podchodził dwukrotnie – najpierw się myląc, a potem już trafiając do siatki Anglików.
Finał z drużyną Serbii był tylko potwierdzeniem porywającej gry „Jong Oranje”. Holendrzy wygrali w wielkim stylu 4-1, a Drenthe otrzymał tytuł gracza turnieju. Osiągnięcie to można uznać za wielki sukces, mając na uwadze fakt, że Royston na turnieju rywalizował z graczami takimi jak Giorgio Chiellini, Miguel Veloso, Ashley Young, Kevin Mirallas czy Ryan Babel.
Po turnieju piłkarski świat zaczął bezpardonową walkę o podpis wielkiego talentu z Rotterdamu, a sam piłkarz postanowił wybrać Real Madryt.

Wielki zawód w Hiszpanii.
 
Nieudana przygoda z Realem Madryt

9 sierpnia 2007 roku młody Holender podpisał kontrakt z madryckim gigantem, a na konto Feyenoordu wpłynęło 14 milionów euro. Debiutu doczekał się już 10 dni później w meczu o superpuchar Hiszpanii z Sevillą. Po tym meczu na pewno nikt nie spodziewał się, że przygoda piłkarza w Madrycie potoczy się w taki sposób jak się potoczyła. Drenthe zagrał bardzo dobry mecz, zdobywając genialną bramkę z ponad 30 metrów:
 Jednak tak naprawdę był to chyba jedyny godny zapamiętania występ Holendra w klubie z Santiago Bernabeu. Piłkarz zaczął przegrywać rywalizację z Marcelo i Heinze, a więcej niż o wyczynach na boisku zaczęto mówić o jego nocnym trybie życia. Mimo wszystko pierwszy sezon nie był dla zawodnika tragiczny. Zakończył go ogólnie z 26 meczami, w których strzelił 3 bramki, a razem z Realem wygrał mistrzostwo kraju.
Sezon 2008/2009 zaczął wraz z klubem od zdobycia superpucharu Hiszpanii. Jednak później było już tylko gorzej. Real grał z meczu na mecz coraz słabiej, a z drugiej strony rodziła się potęga Barcelony dowodzonej przez Pepa Guardiole. Przełomowym meczem sezonu mogło być spotkanie na Camp Nou, gdzie zdziesiątkowany kontuzjami Real przyjechał gonić uciekającą w tabeli Dumę Katalonii. W pierwszej połowie meczu fantastyczną okazję miał właśnie Royston Drenthe, jednak przegrał pojedynek z Valdesem. Ostatecznie Real przegrał ten mecz 0-2, a cały sezon zakończył z niczym. Kolejny sezon to powrót Florentino Pereza i ery galaktycznych. Drenthe miał coraz mniej okazji do gry i sezon zakończył z zaledwie 11 meczami we wszystkich rozgrywkach i 1 bramką.
Sezon 2010/2011 to kolejne rozczarowanie. Piłkarz spędził go na wypożyczeniu w beniaminku Primera Division – Herculesie Alicante, jednak zespół mimo kilku dobrych piłkarzy o znanych nazwiskach spadł po roku do Segunda Division, a sam Drenthe skonfliktowany z władzami klubu zagrał zaledwie 19 razy.

Wyjazd do Anglii.

Przebłyski w Evertonie

W Realu nie wierzono już w talent Holendra i ostatni rok kontraktu piłkarz spędził na wypożyczeniu w Anglii. Latem 2011 roku podpisał kontrakt z Evertonem. Sezon spędzony w Anglii napeno nie był najgorszy piłkarsko dla Roystona. Prezentował lepszą dyspozycję niż w Hiszpanii i dostawał swoje minuty do pokazania się trenerowi. O braku umowy stałej zadecydował jednak charakter piłkarza, zamiłowanie do imprez i brak profesjonalizmu. Bilans w Anglii to 27 meczy i 4 gole.

Równia pochyła.
Krótka przygoda w Rosji

Przyszło lato 2012, wygasł kontrakt z Realem, a pomimo tego, że za piłkarze nie trzeba było nic płacić nie było na niego chętnych. Gracz, o którego bił się cały piłkarski świat 5 lat wcześniej, teraz był niechciany przez nikogo. W końcu po pół roku na bezrobociu udało się podpisać kontrakt z Ałaniją Władykaukaz. Piłkarz w Rosji pokazał parę przebłysków, o czym świadczy hattrick zdobyty w jednym z meczów. Jednak przygoda Roystona Drenthe z Rosją trwała zaledwie pół roku, po spadku swojego zespołu postanowił odejść z klubu.

Teraźniejszość.

Czy w Reading zobaczymy starego Roystona Drenthe ?

21 czerwca 2013 Drenthe związał się dwuletnią umową z angielskim Reading i od sezonu 2013/2014 będzie występował na boiskach Championship. Drugi poziom rozgrywkowy w Anglii na pewno nie jest szczytem marzeń piłkarza, który jeszcze parę lat temu przechodził do największego klubu świata. Drenthe ma obecnie 26 lat i musi zaczynać swoją karierę praktycznie od zera. Talent ma niewątpliwie ogromny, ale czy ten chłopak jeszcze będzie umiał się zmobilizować ? - Jeśli tak to powrót na piłkarskie salony będzie trudny, ale jak najbardziej możliwy.
 Tego sympatycznemu Holendrowi życzę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz