Znani – zapomniani, będzie cyklem
artykułów mających na celu przypomnienie o piłkarzach, którzy
mieli wielki talent, świetlaną przyszłość, zainteresowanie
wielkich klubów a mimo to gdzieś przepadli.
W pierwszym odcinku tego cyklu
zapoznamy się z obecnymi losami największego amerykańskiego
talentu. Mowa oczywiście o Freddy Adu.
![]() |
| "Nowy" i "stary" Pele |
Nowy Pele.
Freddy Adu
urodził się w 2 czerwca 1989 roku na terytorium Ghany w Temie.
Młody Freddy do USA wyjechał w wieku 8 lat, a w 2003 roku otrzymał
amerykańskie obywatelstwo. Jego rodzina osiedliła się w Rockville
a sam zawodnik grał tam w juniorskich drużynach. W
wieku dwunastu lat w styczniu 2002 roku, Adu dołączył do IMG
Soccer Academy. Na jednym z na turniejów U-14, gdzie został
MVP, zrobił duże wrażenie na łowcach talentów z Juventusu i
Lazio. Piłkarz szybko został okrzyknięty cudownym dzieckiem
amerykańskiego soccera i w wieku 14 lat wybrany podczas draftu do
drużyny z Major League Soccer – D.C. United.
W profesjonalnej lidze zadebiutował 3
kwietnia 2004 roku. Mając wówczas zaledwie 14 lat stał się
najmłodszym zawodowym zawodnikiem w historii amerykańskiego sportu.
Już 17 kwietnia cieszył się ze swojej pierwszej bramki, stając
się oczywiście rekordzistą pod tym względem w MLS. Początek miał
świetny. W pierwszym sezonie zdobył 5 bramek i zaliczył 3 asysty.
W klubie prowadzonym przez Piotra Nowaka wygrał puchar MLS. W
reprezentacjach młodzieżowych radził sobie jeszcze lepiej. Sam
Pele widział w chłopaku swoją podobiznę, a zainteresowanie
europejskich potęg rosło. W 2006 roku Adu wybrał się na testy w
Manchesterze United. Po okresie 2 tygodni było bardzo blisko
podpisania kontraktu, jednak pojawiły się problemy z pozwoleniem o
pracę, a nastolatek w tym samym roku wybrał niespodziewanie ofertę
Realu Salt Lake City.
W 2007 roku był kapitanem drużyny USA
na mistrzostwach świata U-20 w Kanadzie. Reprezentacja USA odpadła
w ćwierćfinale z Austrią, ale Adu po raz kolejny potwierdził swój
ogromny talent.
Najlepiej przekonała się o tym
reprezentacja Polski:
Zderzenie z Europą.
Przyszedł rok
2007 i młoda gwiazda wreszcie zdecydowała się na podbój starego
kontynentu. Wybranym klubem okazała się portugalska Benfica
Lizbona. Okazało się, że umiejętności Freddiego zostały szybko
zweryfikowane. Sezon 2007-2008 zakończył się 20 meczami i 5 golami
w barwach portugalskiego klubu, a na kolejny rok piłkarz został
wypożyczony do AS Monaco.
Spadek w piłkarską przepaść.
Jednak
sezon spędzony we Francji to jeszcze większe rozczarowanie. Adu
zagrał zaledwie 11 oficjalnych meczów, nie strzelając żadnej
bramki. Kolejny sezon i kolejne wypożyczenie – tym razem
Belenenses. Po pól roku występów w Portugalii i kompletnym
zawodzie jakim były 3 występy i 0 goli, w tym samym sezonie Freddy
Adu dołączył do greckiego Arisu Saloniki. W Grecji mimo niezłego
początku znów nie udało się zagrzać miejsca. Po rozegraniu 11
meczy w których 2 razy trafił do siatki, Amerykanin wylądował na
sezon 2010/2011 w tureckiej drugiej lidze w Çaykur
Rizespor. Po rozegraniu zaledwie 11 meczy, w których zdobył 4
bramki zrezygnowany Amerykanin postanowił wrócić do USA, gdzie
przed przeprowadzką w 2007 roku był niepodważalną gwiazdą.
Powrót
do USA
W
sierpniu 2011 Adu podpisał kontrakt z rodzimym klubem - Philadelpia
Union i oficjalnie powrócił do MLS. Do wyboru klubu skłoniła go
osoba trenera Piotra Nowaka, którego Adu dobrze znał z czasów gry
w D.C. United i drużynie olimpijskiej. 13 sierpnia 2011 roku piłkarz
zadebiutował w nowym klubie, a 7 września strzelił swoją pierwszą
bramkę przeciwko New England Revolution. Łącznie w drużynie
Philadelphi były gwiazdor zagrał 28 meczy i strzelił 8 bramek.
Teraźniejszość
Dziś
„Amerykański Pele” ma 24 lata. Obecnie gra w brazylijskiej Serie
A, w drużnie Esporte Clube Bahia, gdzie jest wypożyczony do końca
roku. Zainteresowanie wielkich europejskich drużyn minęło raczej
bezpowrotnie i wątpliwe jest, aby Freddy odbudował swoją pozycję.
Wiele wskazuję na to, że Adu zostanie na zawsze zapamiętane jako
tylko cudowne dziecko.
Miejmy
jednak nadzieję, że Freddy wróci na właściwe tory, bo przecież
mimo wielu zwiedzonych klubów to wciąż młody piłkarz.
Freddy
Adu, czekamy na takie zagrania:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz