wtorek, 2 lipca 2013

Znani - zapomniani: odcinek pierwszy

Znani – zapomniani, będzie cyklem artykułów mających na celu przypomnienie o piłkarzach, którzy mieli wielki talent, świetlaną przyszłość, zainteresowanie wielkich klubów a mimo to gdzieś przepadli.

W pierwszym odcinku tego cyklu zapoznamy się z obecnymi losami największego amerykańskiego talentu. Mowa oczywiście o Freddy Adu.

"Nowy" i "stary" Pele



Nowy Pele.

Freddy Adu urodził się w 2 czerwca 1989 roku na terytorium Ghany w Temie. Młody Freddy do USA wyjechał w wieku 8 lat, a w 2003 roku otrzymał amerykańskie obywatelstwo. Jego rodzina osiedliła się w Rockville a sam zawodnik grał tam w juniorskich drużynach. W wieku dwunastu lat w styczniu 2002 roku, Adu dołączył do IMG Soccer Academy. Na jednym z na turniejów U-14, gdzie został MVP, zrobił duże wrażenie na łowcach talentów z Juventusu i Lazio. Piłkarz szybko został okrzyknięty cudownym dzieckiem amerykańskiego soccera i w wieku 14 lat wybrany podczas draftu do drużyny z Major League Soccer – D.C. United.
W profesjonalnej lidze zadebiutował 3 kwietnia 2004 roku. Mając wówczas zaledwie 14 lat stał się najmłodszym zawodowym zawodnikiem w historii amerykańskiego sportu. Już 17 kwietnia cieszył się ze swojej pierwszej bramki, stając się oczywiście rekordzistą pod tym względem w MLS. Początek miał świetny. W pierwszym sezonie zdobył 5 bramek i zaliczył 3 asysty. W klubie prowadzonym przez Piotra Nowaka wygrał puchar MLS. W reprezentacjach młodzieżowych radził sobie jeszcze lepiej. Sam Pele widział w chłopaku swoją podobiznę, a zainteresowanie europejskich potęg rosło. W 2006 roku Adu wybrał się na testy w Manchesterze United. Po okresie 2 tygodni było bardzo blisko podpisania kontraktu, jednak pojawiły się problemy z pozwoleniem o pracę, a nastolatek w tym samym roku wybrał niespodziewanie ofertę Realu Salt Lake City.
W 2007 roku był kapitanem drużyny USA na mistrzostwach świata U-20 w Kanadzie. Reprezentacja USA odpadła w ćwierćfinale z Austrią, ale Adu po raz kolejny potwierdził swój ogromny talent.
Najlepiej przekonała się o tym reprezentacja Polski:

Zderzenie z Europą.

Przyszedł rok 2007 i młoda gwiazda wreszcie zdecydowała się na podbój starego kontynentu. Wybranym klubem okazała się portugalska Benfica Lizbona. Okazało się, że umiejętności Freddiego zostały szybko zweryfikowane. Sezon 2007-2008 zakończył się 20 meczami i 5 golami w barwach portugalskiego klubu, a na kolejny rok piłkarz został wypożyczony do AS Monaco.

Spadek w piłkarską przepaść.

Jednak sezon spędzony we Francji to jeszcze większe rozczarowanie. Adu zagrał zaledwie 11 oficjalnych meczów, nie strzelając żadnej bramki. Kolejny sezon i kolejne wypożyczenie – tym razem Belenenses. Po pól roku występów w Portugalii i kompletnym zawodzie jakim były 3 występy i 0 goli, w tym samym sezonie Freddy Adu dołączył do greckiego Arisu Saloniki. W Grecji mimo niezłego początku znów nie udało się zagrzać miejsca. Po rozegraniu 11 meczy w których 2 razy trafił do siatki, Amerykanin wylądował na sezon 2010/2011 w tureckiej drugiej lidze w Çaykur Rizespor. Po rozegraniu zaledwie 11 meczy, w których zdobył 4 bramki zrezygnowany Amerykanin postanowił wrócić do USA, gdzie przed przeprowadzką w 2007 roku był niepodważalną gwiazdą.

Powrót do USA

W sierpniu 2011 Adu podpisał kontrakt z rodzimym klubem - Philadelpia Union i oficjalnie powrócił do MLS. Do wyboru klubu skłoniła go osoba trenera Piotra Nowaka, którego Adu dobrze znał z czasów gry w D.C. United i drużynie olimpijskiej. 13 sierpnia 2011 roku piłkarz zadebiutował w nowym klubie, a 7 września strzelił swoją pierwszą bramkę przeciwko New England Revolution. Łącznie w drużynie Philadelphi były gwiazdor zagrał 28 meczy i strzelił 8 bramek.

Teraźniejszość

Dziś „Amerykański Pele” ma 24 lata. Obecnie gra w brazylijskiej Serie A, w drużnie Esporte Clube Bahia, gdzie jest wypożyczony do końca roku. Zainteresowanie wielkich europejskich drużyn minęło raczej bezpowrotnie i wątpliwe jest, aby Freddy odbudował swoją pozycję. Wiele wskazuję na to, że Adu zostanie na zawsze zapamiętane jako tylko cudowne dziecko.
Miejmy jednak nadzieję, że Freddy wróci na właściwe tory, bo przecież mimo wielu zwiedzonych klubów to wciąż młody piłkarz.

Freddy Adu, czekamy na takie zagrania:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz