Co to był za mecz !
![]() |
| Brazylia znów wielka |
O 24 czasu polskiego byliśmy być może
świadkami symbolicznej zmiany warty. Prowadzona przez Luisa Felipe
Scolariego reprezentacja Brazylii rozbiła obecnych mistrzów Świata
i Europy Hiszpanów. Zwycięstwo gospodarzy turnieju na pewno nie
było dziełem przypadku. Canarinhos przewyższali piłkarzy Del
Bosque w każdym aspekcie piłkarskiego rzemiosła. Brazylia była
agresywniejsza, bardziej głodna sukcesu i mimo mniejszego
doświadczenia dużo lepiej zorganizowana.
Co zadecydowało ?
Prześwietlmy teraz dokładnie
bohaterów dzisiejszego spektaklu. Zaczynając od pozycji bramkarza
było widać kto tego dnia jest lepiej dysponowaną drużyną. Iker
Casillas na pewno nie rozgrał złego spotkania i kilkukrotnie
chronił swoją drużynę przed kompromitacją jednak i tak został
przyćmiony przez Júlio Césara,
który obronił rzut karny i w bronił w kilku innych doskonałych
sytuacjach.
Linia
obrony – w Hiszpanii ta formacja można powiedzieć w ogóle nie
istniała. Słabo zagrał Alba jeszcze gorzej Ramos, Pique, a o grze
Arbeloi lepiej nie wspominać. Formacja obronna wczorajszych
zwycięzców natomiast to zupełnie inna bajka. Dobrze do akcji
ofensywnych włączali się Dani Alves i Marcelo, a pewną zaporę
stanowili Thiago Silva i David Luiz – który fenomenalną
interwencją wybronił strzał Pedro.
La
Furja Roja nie zdominowała też jak to ma w tradycji środka pola.
Luiz Gustavo i odkrycie turnieju Paulinho świetnie radzili sobie w
starciach z Busquetsem czy Xavim. Kompletnie nie widoczny był Mata,
a nieskuteczny Pedro. Ocene gry środkowej linii Hiszpanii podnosi
występ jak zawsze nie zawodnego Andersa Iniesty.
Atak.
W tej formacji było widać chyba największą dysproporcje. Nymar i
Hulk wspomagani przez Oscara co chwila nękali obronę mistrzów
świata, a bezlitosnym egzekutorem okazał się Fred. Ze strony
drużyny trenera del Bosque „dziewiątka” w osobie Fernando
Torresa kompletnie zawiodła. Zawodnik Chelsea chyba nie miał
udanego kontaktu z piłką. Mimo to udało mu się zdobyć tytuł
króla strzelców, na co jednak największy wpływ miał mecz z
drużyną Tahiti.
I w
końcu osoba Neymara. Młoda gwiazda Barcelony udowodniła, że ma
ogromny potencjał. Neymar nie zawiódł, udźwignął ciężar i
poprowadził reprezentacje do trzeciego z rzędu zwycięstwa w tym
turnieju. Dowodem uznania gry młodej gwiazdy była złota piłka dla gracza turnieju.
Czy
to koniec Cyklu?
Myślę,
że z tymi opiniami trzeba poczekać do przyszłorocznego mundialu.
Mimo wielu braków w finale pucharu konfederacji Hiszpania dalej jest
wielką drużyną, która będzie na pewno największym faworytem
turnieju w 2014 roku. Problemem trenera del Bosque może być to, że
trudniej jest bronić tytułu niż go zdobyć. Jego drużyna nie
wnosi w ostatnich meczach żadnego elementu zaskoczenia, a rywale
powoli rozpracowują styl gry obecnie panujących mistrzów. Myślę,
że trener powinien zrezygnować z gry czasami nawet 6 pomocnikami i
wrócić do gry 2 napastnikami, gdzie takie ustawienie dawało efekt
między innymi na Euro 2008, a gra była przyjemna dla oka.
A
Brazylia ? - Brazylia ma gotową drużynę do walki o najcenniejsze
trofea. Ma drużynę młodą, głodną sukcesu, która może być
dodatkowo wzbogacona za rok o kolejne młode gwiazdy jak i również
doświadczonych mistrzów, czego przykładem może być forma w
ostatnich tygodniach wielkiego Ronaldinho.
Jednego
możemy być pewni. Za rok czekają nas wielkie emocje.
Brazylia
2014, odliczamy czas !


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz